[ Pobierz całość w formacie PDF ]

w sensie egzystencjalnym tylko dzięki temu, że przejmując na siebie swoje istnienie empiryczne wstępuję w
jego określone ścieśnienie. Prawdziwy jestem w komunikacji tylko [wtedy,] gdy na granicy i u zródła potrafię
być sam naprzeciw traniscendencji.
Odpowiadają temu niezliczone rozjaśnienia egzystencji, które krystalizują się w streszczeniach jej dokonań:
Działam prawdziwie urzeczywistniając się w oparciu o możliwą egzystencję tylko wtedy, gdy w moje działanie
włączę świadomie także rozbicie.
Naprawdę jestem rozumny tylko wtedy, gdy cały mój rozum, zarówno faktycznie, jak i w odniesieniu do
mojej wiedzy, ugruntowuje się na nie-rozumie.
Wierzę tylko dzięki temu, że wątpia, czy wierzę.
Zarazem jednak takie wypowiedzi stwarzają podstawy nieporozumień i wypaczeń. Ich sens uległby
zniszczeniu, gdybym teraz np. chciał ścieśnienia mojego istnienia empirycznego jako takiego, gdybym chciał
być samotny, rozbić się, gdybym chciał nie-rozumu jako takiego, zwątpienia;
Otóż historyczność jest prawdziwa tylko wtedy, gdy przejmując i dzięki temu ożywiając własne istnienie
empiryczne, zdobywa się właśnie największą rozległość w otwieraniu się na transcendencję. Jest nieprawdziwa
 już nie ona sama, lecz samo istnienie empiryczne  gdy jej myśl służy temu, by akceptować ścieśnienie jako
ścieśnienie. Wtedy zamiast teraz, w tej historyczności, żyje ono [istnienie empiryczne] w rzekomej wiedzy o niej
właśnie niehistorycznie, jako życie ściśnięte: pogrąża to istnienie empiryczne w sobie samym, w bezużytecznym
strachu o siebie i swoją wartość.
Nadto, jeśli zatrzymując wzrok na wypowiedzi, ze egzystencja jest rzeczywista tylko w komunikacji, uznam
ją za jakąś treść wiedzy i teraz uczynię komunikację warunkiem mojej egzystencji, niejako stawiając zarzut
mojemu byciu, że jest jej pozbawione, wtedy właśnie nie mogę wstąpić w komunikację, gdyż poprzez takie
przekręcenie niszczę własną bezwarunkową gotowość, a samej myśli nadużywam w taki sposób, by moją
niemożność-bycia-samotnym ukryć w pożądanej, wyżebranej, wymuszonej pseudokomunikacji.
Z tego, że moja rozumność w całości zasadza się wyłącznie na nie-rozumie, nie wynika, że można by zanegować
rozum w oparciu o jakąś powszechnie ważną rację uzasadnioną filozofowaniem rozjaśniającym egzystencję.
Bezrozumność czy nielogiczność jako taka nie może na drodze argumentacji rościć sobie prawa do siebie;
bowiem właśnie przez to wkracza w medium rozumności. Ani pozytywność czystej empirycznej realności, ani
pozytywność podstawy egzystencjalnej nie ma racji bez rozumu. Każdy zaczątek jakiegoś usprawiedliwiania
wstępuje w krąg tego, co rozumne. Bez rozumu, urzeczywistnianego aż do ostatnich granic, nie jest możliwa
prawda tego, co nierozumowe.
Tym samym pojęciowość filozofii egzystencji przemienia się w medium, w którym w miejsce rozjaśniania
egzystencji może zrodzić się wręcz jej zagmatwanie. Każde bezpośrednie zastosowanie tych pojęć jako treści
wypowiedzi, zamiast faktycznego życia w nich [w odpowiedzi] na ich apel, wstępuje od razu na taką oto drogę;
y
37
y
Szczytem bezlitosnego okrucieństwa może być domaganie się od drugiego [człowieka], by był wolny tu, gdzie z
uwikłanej [sytuacji] 'nigdy się nie uwolni na skutek takiego bezpośredniego żądania, lecz tylko pośrednio, dzięki
dojrzewającej z wolna, w przezorności, miłości, która jednak nie ustępuje w tym żądaniu. Tak jest wtedy, gdy
miłość ulega sparaliżowaniu, a pozostaje  zabijając  wyrażone w zracjonalizowanych pojęciach
egzystencjalnych, abstrakcyjne żądanie (chyba że czyni to ksiądz, który trzyma w pogotowiu narzędzia łaski
swego kościoła, aby jeszcze w ostateczności móc pomóc). Z podobną odmową, która niszczy egzystencjalnie,
mamy do czynienia wtedy, gdy miłość ta łagodnieje i daje się udobruchać, gdy usprawiedliwia drugiego w jego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • goskas.keep.pl
  •