[ Pobierz całość w formacie PDF ]

akcja wlecze się w ślimaczym tempie. Zniechęcona odło\yła wydruk i
wróciła do łó\ka. Nudna pisanina wywarła niespodziewanie zbawienny
skutek  po prostu ją uśpiła.
Jacinta obudziła się wcześnie i zaczęła dzień od intensywnego
pływania w basenie. Potem, nawet nie spojrzawszy na komputer, uło\yła
się w ogrodowym hamaku zawieszonym na gałęziach drzewa jacarandy.
Wejście na hamak wymagało nie lada umiejętności, gdy\ było
dostosowane do wysokiego wzrostu Paula. Kiedy wreszcie Jacinta
wyciągnęła się wygodnie w cieniu, pogrą\yła się w błogich marzeniach,
wpatrzona w liściastą gęstwinę nad głową.
Drgnęła, słysząc męski głos wymawiający jej imię.
 Ach, to ty  szepnęła, oszołomiona spojrzeniem oczu mę\czyzny, o
którym myślała.
 Dobrze się ukryłaś  skomentował.
Stał obok potę\nego pnia, a kiedy Jacinta uniosła się na łokciu, oparł
się o niego niedbale. Mięśnie napięły się na moment pod cienkim
materiałem ubrania.
 Która godzina?  zapytała, modląc się, by nie usłyszał łomotu jej
serca.
 Dokładnie południe.
 O rany!  Usiadła tak gwałtownie, \e o mało nie wypadła z hamaka.
Paul błyskawicznie unieruchomił go, przytrzymując krawędz. Popatrzył
na nią z tajemniczym półuśmieszkiem.
 Nie spałam za dobrze tej nocy  wymamrotała tonem
usprawiedliwienia.
 Czemu?
 Sama nie wiem.  Przerzuciła nogi przez krawędz i wstała,
dziękując w duchu Paulowi za pomoc w opanowaniu zdradzieckiego
sprzętu.
 Jak podró\?  zagadnęła. Jego bliskość sprawiła, \e zaczęła się
czerwienić.
 Dziękuję, świetnie. Zjesz ze mną lunch? Musimy się przenieść na
werandę. Poczekaj chwilkę  powiedział, zanim usiedli do stołu. 
Kupiłem w Sydney coś, co mo\e ci się przydać. Zaraz przyniosę  dodał
i poszedł do swojego pokoju.
Jacinta niepewnie zajrzała do torby, którą jej po chwili wręczył. W
środku był podręcznik pisania powieści.
 Ojej. dziękuję!  zawołała z zachwytem, kartkując indeks. 
Przejrzałam kilka takich poradników w bibliotece, ale ten wygląda
bardzo profesjonalnie. Nie masz pojęcia, jak mi się przyda! Mam kryzys
twórczy.
 To się zdarza autorom  stwierdził filozoficznie.
Jacinta, zawstydzona, odło\yła ksią\kę.
 Dzięki, Paul. Trafiłeś w dziesiątkę.
 Mam nadzieję, \e teraz przełamiesz kryzys i ruszysz naprzód jak
burza. A na razie siadajmy do stołu. Fran ju\ idzie z daniami, a dzisiaj
nie będzie czekać!
 Ona jest naprawdę w swoim \ywiole  przyznała Jacinta z
rozbawieniem.  Nieśmiało zaproponowałam, \e jej pomogę, a na to
usłyszałam, \ebym pilnowała swojego nosa. W bardzo salonowej formie,
oczywiście.
Na obiad była sałatka i quiche . [ pikantna zapiekanka Z kawałkami szynki, posypana tartym
ostrym serem i polana jajkami ze Zmietanką  przyp. tłum.] Paul pił piwo, a Jacinta wodę
mineralną.
Kiedy podano herbatę, nie rozmawiali wiele. Paul sprawiał wra\enie
zajętego własnymi myślami. Jacinta rozkoszowała się beztroskim
błogostanem i bliskością mę\czyzny, o którym nie mogła przestać
myśleć ani na chwilę.
Olśniewający błękit nieba, kobaltowa toń oceanu, \wawe wróbelki,
ćwierkające w bluszczu werandy i wielkie kwiaty euterpy, przesycające
powietrze słodką wonią  wszystko to działało na jej zmysły jak
tropikalny afrodyzjak, jednocześnie usypiając je i rozpalając.
 O której zaczyna się przyjęcie?  zapytała leniwie.
 O ósmej przygotują grill na pla\y. Dwoje ludzi przyjedzie
wcześniej, o piątej. Laurence Perry to jeden z drugoplanowych aktorów,
a Meriam Anderson jest asystentką re\ysera. Zostaną tu na noc.
Jacinta przygryzła wargi.
 Jeśli to grill na pla\y, pewnie przyjdą w strojach pla\owych i
szortach.
Paul posłał jej uspokajające spojrzenie.
 Nie interesuje mnie. jak będą ubrani. Meriam Anderson jest zawsze
na luzie, ale nie przypuszczam, by wystąpiła w szortach. To Angielka,
więc dla niej ka\de przyjęcie, nawet pla\owe, wymaga dopełnienia
formy.
Dobrze zna tę Meriam, pomyślała Jacinta, przera\ona własną,
wzbierającą przy ka\dej okazji zazdrością. Paul beztrosko ciągnął dalej:
 Wezmy na przykład Lianę, przyjaciółkę Harry ego Moore a. Dla
niej elegancja stroju oznacza zało\enie jeszcze jednego pierścionka na
palec u nogi. Mogłabyś wystąpić w nocnej koszuli, a oni pomyśleliby, \e
to twój autorski pomysł. Wa\ne, \e masz swój styl.
Czy sari jest w jej stylu? Zresztą niewa\ne, i tak nie wło\y szortów.
 Ja będę w koszulce i szortach  powiedział, wzruszając ramionami.
 I oczywiście bez krawata. Daj spokój, przecie\ to tylko zwykli ludzie.
 Jasne, całkiem zwykli  bogaci, piękni i sławni, słowem, totalnie
czadowi. Taki Harry Moore nie mo\e wejść do restauracji, \eby zaraz nie
obskoczyły go fanki. Nawet jeśli kiedyś był prostym chłopakiem z farmy,
taka sława i gigantyczne pieniądze, które zarabia, musiały go zmienić.
Paul odchylił się w fotelu, przyglądając się jej uwa\nie z lekko
rozbawioną miną.
 Wbrew pozorom ma wiele zdrowego rozsądku i wie, czego chce,
ale owszem, nie mogę powiedzieć, \e jest skromny. Skoro ju\ tak chcesz,
potraktuj ich jako zbiór osobników rzadkiego gatunku, których warto
wziąć pod lupę, ale niekoniecznie nale\y się nimi przejmować.
Bo i tak ich więcej nie spotkasz, a oni nawet nie zwrócą na ciebie
uwagi, dodała gorzko w myśli.
 Z takim niesamowitym odcieniem włosów masz szansę raczej być
oglądaną ni\ sama oglądać  powiedział, jakby odgadywał jej uczucia. 
Myślisz, \e ten cudowny dar zmienił twój charakter?
 Nie  odparła natychmiast.  Jestem tylko zwykłą kobietą.
Wyraz niedowierzania na twarzy Paula był dla Jacinty najlepszą
nagrodą.
Wieczorem szykowała się starannie na przyjęcie. śar ciepłych
kolorów sari rozświetlił jej włosy, nadając im płomienisty blask. Lekko
uporządkowała burzę loków.
wło\yła w uszy złote koła. a usta pomalowała brzoskwiniową,
błyszczącą szminką.
Miała nadzieje, \e wygląda atrakcyjnie. I z tą nadzieją poszła na
przyjęcie.
Dwoje przyjaciół Paula z bran\y filmowej pozostało jeszcze w
swoich pokojach. Jacinta zeszła na dół i skierowała się na taras. W
oddali, na pla\y, widać było człowieka obsługującego ruszt. Paul stał na
tarasie, czekając na gości. Ciemne brwi miał Zciągnięte, a twarz
nieruchomą. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • goskas.keep.pl
  •