[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wczoraj. Doskonale rozumieli się, niczego nie udawali, nie byli sobą
skrępowani, nie wahali się sobie wzajemnie oddać. Ich ciała były idealnie
dostrojone, Logan potrafił rozpalić jej zmysły do czerwoności. Nie
przerywając pocałunków, rozpiął jej staniczek, po czym sprawnym ruchem
odrzucił na podłogę. Jego usta powędrowały niżej, obsypując czułościami jej
szyję i ramiona. Poczuła gorące wargi na sterczących z podniecenia sutkach.
Ogarnęły ją dresz-cze, wyzwalając z gardła łkanie. Objęła go z całej siły i
mocno przytuliła.
pona
ous
l
a
d
an
sc
- Jesteś taka piękna.
Jego słowa, wypowiedziane z pasją, jeszcze mocniej rozpaliły jej
zmysły.
- Pragnę cię - wyszeptała. Jej ciało nie należało już do niej. Było całe
jego i tylko on potrafił zaspokoić jej rozbudzone pożądanie.
- Marzyłem o tobie od chwili, gdy ujrzałem cię na balu - wyznał.
Położył się na wznak na łóżku, pociągając ją za sobą, po czym przeturlał ją,
układając na plecach obok siebie. Nieśpiesznie rozpiął jej spodnie, wsunął w
nie dłoń, pieszcząc rozpaloną, aksamitną skórę. Jego palce powędrowały
niżej, odkrywając delikatne, gorące, wilgotne łono. To wszystko tylko dla
niego.
- Doprowadzasz mnie do szaleństwa - jęknęła. -Wejdz we mnie -
powiedziała śmiało, dając mu sygnał, czego pragnie.
- Naprawdę wiesz, jak mnie rozpalić.
Obrzuciła go spojrzeniem, które zatrzymało się tuż poniżej pasa.
Ponownie spojrzała mu w oczy.
- Pokaż mi.
Logan zszedł z łóżka, pochylił się nad nią i ściągnął z niej spodnie,
razem z butami. Pocałował ją i nie odrywając od niej warg, zaczął
zdejmować dżinsy. Nagrodziła go, mrucząc z rozkoszy i pożądania.
Przygotowując ją na przyjęcie go, począł delikatnie pieścić, wprawiając jej
biodra w rytmiczne kołysanie. W końcu z trudem oderwał się na moment od
jej zmysłowego ciała.- Za sekundę wracam - wyszeptał jej do ucha. Melisa ze
zdziwieniem otworzyła oczy.
- Jak to? Dokąd idziesz?
pona
ous
l
a
d
an
sc
- Po zabezpieczenie.
Otworzył szufladę nocnej szafki, wyciągnął z niej szeleszczącą
paczuszkę, po czym wrócił do łóżka. Kiedy przez moment stał nad nią nagi,
ich spojrzenia spotkały się. Ten wspaniały, wysoki, doskonale zbudowany
twardy mężczyzna był cały tylko dla niej. Przynajmniej przez tę krótką
chwilę.
Gdy niespiesznie zanurzył się w niej, opuściły ją wszystkie niespokojne
myśli. Nagle zaschło jej w gardle, nienasycone zmysły żądały coraz
zachłanniej spełnienia. Kochali się powoli, głęboko, ciesząc się każdą minutą
wspólnej rozkoszy, aż w końcu ich ciała połączyły się w jedność, dając
obojgu cudowne zaspokojenie.
Po kilku chwilach Melisa odzyskała oddech i zaczęła czule gładzić
kochanka po plecach. Miał jędrne, smukłe, gorące ciało. Wspaniale było móc
go tak pieścić i dotykać.
Logan położył się obok, uwalniając ją od swego ciężaru. Objął ją
ramieniem i przyciągnął blisko do siebie. Westchnęła i przytuliła się do
niego, gładząc go dłonią po torsie. Po wpływem jej dotyku jego mięśnie
naprężały się.
Decydując się na seks, podjął świadomą decyzję. Wytłumaczył sobie,
że potrafi poradzić sobie z pożądaniem oraz z tym, co do niej czuje, i wyjść z
tego bez szwanku. Teraz nie miał już żadnej pewności, wystarczyło, że raz jej
skosztował i teraz chciał więcej i więcej.W końcu trzeba spojrzeć prawdzie w
oczy. Melisa raz odeszła i zrobi to ponownie, tym razem z innego powodu i
nie bez uprzedzenia.
- Dlaczego wtedy nie porozmawiałaś ze mną? - spytał. Musiał się tego
pona
ous
l
a
d
an
sc
dowiedzieć, żeby móc zostawić przeszłość za sobą.
Podniosła oczy i spojrzała na niego, żałując, że wszystko mu wcześniej
wyjawiła, nie pozostawiając cienia wątpliwości.
- Uwierzyłam Carze, zresztą w pewnym sensie potwierdziłeś to w
oświadczynach. Zraniłeś mnie, byłam bardzo młoda, a ty taki dojrzały i
męski. Dokładnie wiedziałeś, czego chcesz. Mnie to wszystko przytłaczało.
Powinnam była z tobą porozmawiać, wiem. - Wzruszyła ramionami, było jej
bardzo przykro, że przyczyniła się do ich rozstania.
Loganowi ze złości krew napłynęła do głowy. Nie mógł mieć pretensji
do Melisy, że dała się nabrać Carze, sam nie był lepszy. Dał się oszukać jak
małe dziecko. Również własnemu bratu.
- Kochanie, oboje jej uwierzyliśmy.
- Myślałam, że jeśli ci na mnie zależy, będziesz mnie szukał -
powiedziała słabym głosem, głaszcząc go dłonią po ramieniu.
- Naprawdę bardzo cię kochałem.
- To dlaczego za mną nie pojechałeś?
- Uznałem, że wybrałaś karierę. Nie chciałem stawać ci na drodze.
Nigdy nie byłem w tym dobry - wyznał.
- W czym?- Nigdy nie potrafiłem rozmawiać. Moja matka wcześnie
zmarła, a ojciec był zamkniętym, mało kontaktowym człowiekiem. Z Bartem
nigdy nam się nie układało. Nie miałem nikogo, z kim mógłbym
porozmawiać. Z czasem łatwiej było mi pogodzić się z tym, że odeszłaś, niż z
powodem, dla którego mnie zostawiłaś.
Melisa podniosła się i pocałowała go w policzek.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o testamencie?
pona
ous
l
a
d
an
sc
- Nie wiem, może podświadomie bałem się, że pomyślisz, że cię
wykorzystuję, i odejdziesz?
Jak widać, podobnie jak ona nie wierzyła do końca w jego uczucia, tak
on nie ufał jej.
- Byliśmy młodzi i niedoświadczeni.
Upływ czasu bardzo ich zmienił, tylko miłość Melisy pozostała
nienaruszona. Nadal płonęła w jej sercu, grożąc pożarem.
Logan musnął ją palcami po brzuchu, jego dłoń powędrowała wyżej,
odnajdując żebra, aż natrafiła na piersi o sterczących sutkach, które zaczął
pieścić. Melisa westchnęła z rozkoszy. Wtedy wsunął się na nią. Kasztanowe
włosy rozsypały się po poduszce, odsłaniając jej twarz, od której nie mógł
oderwać wzroku. Poczuła jego twardą męskość, ich usta połączyły się w
namiętnym pocałunku, wyruszyli wspólnie w drogę wiodącą do ogrodu
rozkoszy. Słodką, czułą, namiętną i pełną pożądania.
Melisa poruszyła się i leniwie otworzyła oczy. Przez szpary w
zasłonach wpadały poranne promienie słońca. Leżała w łóżku przytulona do
Logana. Od bardzo dawnanie spędziła nocy z mężczyzną, a z nim wszystko
wydawało się takie naturalne.
To, co wydarzyło się między nimi zeszłego wieczoru, było cudowne.
Logan był czuły, a jednocześnie stanowczy, nikt nie potrafił dać jej tyle
rozkoszy. Nigdy nie zapomniała, jak jego dotyk ją rozpalał, zmuszając do
całkowitego oddania, połączenia się ich ciał. Tak było zawsze. Przerażało ją,
że nic się w tym względzie nie zmieniało.
Przez długi czas nie potrafiła spojrzeć prawdzie w oczy. Uciekając
daleko od niego, nie uwolniła się od miłości. Zagrzebała ją skutecznie w
pona
ous
l
a
d
an
sc
najgłębszym zakamarku serca, co pozwoliło jej na odsunięcie na bok uczuć.
Przez ostatnie lata skupiła się karierze. Zapracowy-wała się na śmierć,
pnąc się powoli coraz wyżej, teraz od awansu na upragnione stanowisko
dzielił ją już tylko maleńki krok.
Czy tego właśnie pragnęła?
Westchnęła ciężko. Po raz pierwszy nie była pewna. Było jej wspaniale
z Loganem. Czuła się na właściwym miejscu, była pewna, że nie popełnia
błędu. Tego właśnie chciała, być w jego ramionach.
- Coś się stało? - spytał zachrypniętym od niewyspania głosem.
Usłyszał westchnienie Melisy, co spowodowało, że w jego głowie odezwał [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • goskas.keep.pl
  •